rano zwijamy się pośpiesznie. upał tego dnia jest największy z dotychczasowych, powietrze stoi w miejscu. trochę mamy dość jazdy po tych samych terenach, do tego zapowiadane są wieczorne burze. decydujemy się więc na odjazd na pociąg.
W Mrągowie pociągi nie jeżdżą, no ale przynajmniej zdobyłem gminę miejską. Ostatecznie ciśniemy do Czerwonki, skąd z przesiadkami w Olsztynie [a w przypadku Magdy także w Iławie] wracamy do domu.
W niedzielę Zlotową od rana wszyscy się rozjeżdżają i panuje z reguły wielki pośpiech. Mi i Magdzie nigdzie się nie spieszyło, więc wyjechaliśmy jako przedostatni, jakoś po godzinie 11.
Na początek trochę w złą stronę jedziemy, potem zawracamy. Docieramy do Giżycka, gdzie ze wzgórza oglądamy Niegocin i posiłkujemy się kanapkami. Nocleg znajdujemy w Rynie, po uprzedniej katordze związanej z prowadzeniem roweru przy zmasowanym ataku komarów ;-)
W sobotę zlotową tradycyjnie odbywa się wspólna wycieczka. Tym razem ze względów logistycznych podzieliliśmy się na 3 grupy na 3 różne trasy. Ja wybrałem najkrótszą, której jednak nie przejechałem z powodu krwotoku z nosa. Dojechałem do zagrody z żubrami i zawróciłem. Chyba nawet dobrze wyszło, bo reszta narzekała na piachy i prowadzenie rowerów ;-) (fot. Turysta)
coś o miejscu Zlotu. Folwark w Łękuku Małym jest położony na uboczu i bardzo ładnie zagospodarowany. Do dyspozycji jest dużo przestrzeni i atrakcji, m.n. ruska bania, rowery wodne, kajaki, plaża, pomosty, mini golf, regionalne piwo etc. W sumie w tym roku na Zlot dotarło 75 forumowiczów ;-)
Sobotę spędzamy więc generalnie na odpoczynku i wygłupach.
Tak wygląda główny budynek folwarku, oraz tak wygląda spędzanie przez nas czasu wolnego ;-) (zdjęcia autorstwa Turysty)
wyjazd od Waldemara po 9. Wcześniej wyjeżdża samotnie Magda, tak ażebyśmy ją dogonili bo przecież wolno jedzie. Taa... była na miejscu godzinę przed nami :P
Do Ryna jedzie mi się generalnie kiepsko, trochę boli mnie głowa. W Rynie zakupy w Biedrze, paczka żelek stawia mnie na nogi i dalej noga zapodaje jak należy. Jedziemy bardzo sprawnie i na miejscu jesteśmy przed 17.00
Wieczorem tradycyjnie wspólna posiadówka przy ognisku. Każdy ma okazję się przedstawić [tradycja zlotowa], jest trochę nowych osób. Poniższe dwa zdjęcia autorstwa Turysty.
W drogę ruszamy koło 9, od początku jazda jest bardzo sprawna co skutkuje tym, że w Olsztynie jesteśmy dość wcześnie i musimy czekać 45 minut na Oszeja, Dewunską i Krajka.
Z Olsztyna jedziemy już więc w 10 osób, co powoduje że grupa się trochę rozciąga, czasem trzeba na kogoś czekać. Jest dość pagórkowato. Mi padł logger, ale jak dostałem ślad od Oskara, to się zdziwiłem. ponad 1500 metrów. czy to możliwe?
Nocleg w Pilcu na działce u Waldemara, gdzie dociera także kilku innych forumowiczów. Ogromne podziękowania dla Waldka za gościnę i pyszny bigos!
Z działki ruszamy o 8.15 i po chwili odbieramy Martwą i Jacka z Dworca PKP. Zajeżdżamy na chwilę jeszcze na platformę widokową na starówkę i udajemy się we wcześniej zaplanowaną trasę.
Celujemy w pole namiotowe nad jeziorem Szeląg, na północ od Ostródy. Początkowo czas mamy świetny, potem jest trochę gorzej, bo przeszkadza nam wiatr. Przed Iławą trochę odstaje Magda, która ma najwięcej km w nogach, ale dzielnie daje rade pomimo widocznego wyczerpania.
Na miejsce docieramy po 21, namiot rozstawiamy przy zapadających ciemnościach. Potem jeszcze tylko makaron z parówkami, ognisko i spaaać ;-)
na działkę, gdzie nocowaliśmy wspólnie z Magdą [zrobiła mi super niespodziankę przyjeżdżając, robiąc przy tym 165 km! z sakwami]. wieczorem grill, piwko, pogaduchy i spać, bo od rana w długą trasę ;-)