W sobotę od rana ciągle pada. Nie mamy więc wyrzutów sumienia z powodu spania do 11. Później deszcz się kończy, za to temperatura wynosi zaledwie 7 stopni. Decydujemy się zrobić dzień lenia - zanim byśmy się zebrali do wyjazdu to byłaby godzina 13, namiot byłby mokry, zimno, ryzyko deszczu i szukanie noclegu nas zniechęciło.
Magda jedzie do sklepu po zakupy, cały dzień spędzamy w namiocie lub jego okolicach. Na nudę nie narzekamy, czas leci bardzo szybko.
Kilka słów o polu namiotowym. Darmowy obiekt, bardzo ładnie urządzony, przy samej pochylni [obecnie w remoncie, więc widok wielkich statków przewożonych na rampach póki co możliwy jest tylko na zdjęciach - KLIK]. W sezonie jest tutaj ochroniarz, dostęp do prądu i wody [niezdatnej jednak do spożycia].