Wielki comeback na bs'a w dziesiątą rocznicę pierwszego wpisu i pierwszej przejażdżki dawno zapomnianym rowerem komunijnym :D Wycieczka gravelem w celu przejechania kilku nieznanych mi jeszcze dróg, zwłaszcza, że za jakiś czas te drogi będą dość daleko od mojego miejsca zamieszkania.
Początek niebieskim szlakiem pieszym "kartuskim". Resztki śniegu, trochę błota, generalnie bardziej na mtb niż na gravel. Ale przynajmniej las chronił od wiatru.
Sporo gorzej było po wyjechaniu na otwartą przestrzeń, bo wiatr mocno dawał się we znaki. Po dotarciu do jeziora w Łapinie ponownie pojawił się las. Po drodze było sporo latarni.
Za Łapinem wjechałem na długi na 17 km szutrowy odcinek prowadzący do Egiertowo. Podobno to się nazywa Droga Kościelna, ale nie znalazłem nigdzie potwierdzenia, ani tego skąd ta nazwa się wzięła. Trasa jest bardzo fajna i ładna, ale niestety leśnicy dość mocno ją zryli w trakcie wycinki. Spotkałem też sarenkę :)
Po wyjeździe z lasu sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Teren zastąpił asfalt, a wiatr zaczął wiać w plecy. Tak to można jechać :) Podjazdów nie brakowało, fajna ścianka z Somonina do Wyczechowa. Potem krótki zjazd w teren zakończony totalną szklanką na drodze. Poboczem jakoś to przedreptałem.
Na koniec trochę pchania roweru po piachu pod górkę, potem wizyta w Rezerwacie Jar Raduni i na koniec spotkałem jeszcze żurawie :)